|
Już po raz drugi „Dzieci Które Kochacie” Fundacja Archon + zorganizowała dla 45 dzieci z rodzin zastępczych oraz rodzin ubogich wakacyjny wypoczynek w Sielpi (woj. świętokrzyskie). 10-dniowa wakacyjna przygoda dla naszych podopiecznych rozpoczęła się 18. sierpnia, kiedy to żegnani przez najbliższych wyruszyli na często swój pierwszy wyjazd wakacyjny w tym roku.
Dołożyliśmy wszelkich starań, by te dni były dla dzieci czymś niezapomnianym: we współpracy z wychowawcami kolonijnymi (doświadczonymi pedagogami) przygotowaliśmy program kolonii. Nie chcieliśmy, by cokolwiek zakłóciło beztroski wypoczynek dzieci, które znakomitą część wakacji spędziły przecież w domu. Naszym celem było pozwolenie im na zapomnienie o codziennych troskach i nabranie sił na zbliżający się rok szkolny. Dzieci miały spróbować jak największej ilości nowych rzeczy, atrakcyjnych i zapadających im w pamięć – by po powrocie do szkoły mogły, tak jak ich rówieśnicy, z zapałem opowiadać o swoich przygodach i przeżyciach, zamiast stać z boku i jedynie przysłuchiwać się historiom kolegów oraz koleżanek.
Przez cały okres pobytu dzieci niemal każdą wolną chwilę spędzały na świeżym powietrzu – podczas porannej gimnastyki, plażowania, pływania na wodnych rowerach, graniu w piłkę czy podchodach. Brały udział w organizowanych konkursach (m.in. na rzeźbę z piasku) oraz zabawach świetlicowych, ukierunkowanych na zwiększenie ich umiejętności socjalizacyjnych oraz samooceny. Dzieci nabierały pewności siebie także poprzez jazdę na gokartach, wymagającą od nich odrobiny odwagi. Dzięki temu, że nasza kolonijna grupa nie była liczna, szybko wytworzyła się niemal rodzinna atmosfera. Pokoje zajmowane przez kolonistów już od rana rozbrzmiewały radosnymi rozmowami, kończącymi się kilka chwil przed obowiązkową ciszą nocną.
Program pobytu uzupełniliśmy wycieczkami po okolicy: dzieci pojechały do Zagłębia Staropolskiego oraz w Góry Świętokrzyskie. Widziały m.in. opactwo benedyktynów i najstarszy dąb w Polsce.
Dzieci spotkały się z policjantami i strażakami, ucząc się odpowiedzialnego zachowania w wodzie, bezpiecznego poruszania po drodze oraz dowiadując się o zgubnych skutkach picia alkoholu czy brania narkotyków.
Nic zatem dziwnego, że nikt z kolonistów nie chciał wyjeżdżać z Sielpi. Za to my czuliśmy wielką satysfakcję widząc opalone oraz uśmiechnięte twarze wracających dzieci.
|