|
Strona 1 z 2 Opowieść o losie adoptowanego dziecka, cierpiącego na ZZW.
Poniższy tekst jest tłumaczeniem
relacji Nancy Geoghegan „Negative Belief System”
(http://www.attachmentdisorder.net/Negative_Belief_System.htm)
Po zrozumieniu przyczyn smutnego
dzieciństwa mojego adoptowanego syna, kolejnym krokiem do
zaoferowania mu pomocy było wytłumaczenie jego zachowań i poznanie
sposobu, w jaki patrzył on na siebie i na świat dookoła niego.
Musiałam dowiedzieć się, w co wierzył, dlaczego uważał swoje
zachowanie za niezbędne.
Dzieci z RAD spostrzegają świat
inaczej niż my. Już w ciągu pierwszych miesięcy lub lat swego
życia dowiadują się, że nie mogą polegać na dorosłych. Że nie
zapewnią im oni bezpieczeństwa. W zamian przekonują się, że
dorosłym na dzieciach nie zależy, że są wobec nich nieczuli,
złośliwi, niechętni, agresywni, mało wiarygodni lub po prostu –
nieobecni. Dlatego ważne, by rodzice zastępczy zrozumieli, że bez
znaczenia, jak cudowny jest ich dom, do którego zaraz zawita
dziecko, bez znaczenia, jakimi wspaniałymi są ludźmi i jak bardzo
czekają na nowego członka rodziny – dziecko z RAD będzie
postrzegać was tak, jak wszystkich innych napotkanych w swoim życiu
dorosłych.
Tak jak było w przypadku mojego syna –
dzieci z trudnych rodzin uczą się, że same muszą o siebie zadbać.
Nie mogą w tej kwestii liczyć na innych. Uważają zatem, że będą
bezpieczne wtedy, jeśli nie dopuszczą do siebie żadnych opiekunów
– i nie ma dla nich znaczenia, czy muszą w tym celu posunąć się
do agresji lub obojętności. Najważniejsze, by zdystansować się
emocjonalnie i fizycznie od dorosłego.
Uważam, że często te skrzywdzone
dzieci uważają, że wykonując czyjeś polecenia – umrą. Nie
wierzą, że czyjeś rady lub polecenia mogą zapewnić im
bezpieczeństwo. Takie przekonanie pojawiło się w ich głowach
wtedy, gdy przekonały się, że muszą polegać na sobie tylko.
Wzięcie ich do nowej rodziny i do kochających ludzi wcale nie
zmieni ich podejścia.
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »» |