Fundacja Dzieci Które Kochacie ARCHON+
 
Fundacje Dzieci Które Kochacie ARCHON+
Fundacja Dzieci Które Kochacie ARCHON+
Raport o problemach (RZ) w Polsce

Około ośmiu - dziewięciu lat temu postanowiliśmy wspólnie z małżonką założyć Rodzinny Dom Dziecka. Nasze pierwsze próby zakończyły się niepowodzeniem. Nie mieliśmy odpowiedniego lokalu a odpowiedzialne instytucje nie były zainteresowane naszym pomysłem. W 1999 roku nawiązaliśmy kontakt z Ośrodkiem Adopcyjnym Stowarzyszenia Rodzin Katolickich.

Przeszliśmy szkolenie dla rodzin zastępczych i przy wsparciu Ośrodka ponownie rozpoczęliśmy starania o założenie rodzinnego domu dziecka. Dzięki wsparciu mediów oraz zmianom kadrowym w szczecińskim urzędzie miejskim, po czterdziestu czterech miesiącach udało się nam w marcu 2004 roku sfinalizować naszą inicjatywę. By nie tracić czasu, dwa lata wcześniej zostaliśmy rodziną zastępczą dla dwójki dzieci. 

Te lata starań, spowodowały, że zaczęliśmy zajmować się propagowaniem rodzicielstwa zastępczego. Jestem pomysłodawcą i współorganizatorem szczecińskiego Tygodnia Rodzicielstwa Zastępczego, który włączony został do ogólnopolskiej akcji Szukam Domu. Wspólnie z innymi rodzinami zastępczymi zorganizowaliśmy w Szczecinie Grupę Wsparcia Rodzicielstwa Zastępczego a także Duszpasterstwo Rodzin Zastępczych i Adopcyjnych. Nawiązaliśmy też i utrzymujemy kontakty z innymi rodzinami zastępczymi, rodzinnymi domami dziecka czy rodzinnymi pogotowiami opiekuńczymi na terenie Polski. Takie same kontakty utrzymujemy z kilkoma stowarzyszeniami zajmującymi się tą problematyką.

W 2005 roku zostałem wybrany posłem RP. W grudniu 2005 wysłałem do wszystkich rodzinnych domów dziecka w Polsce list zachęcający do kontaktowania się ze mną, w którym zadeklarowałem moją gotowość do podjęcia interwencji poselskiej w wypadku kłopotów, jakie mogłyby wystąpić w działalności osób zajmujących się rodzicielstwem zastępczym. W odpowiedzi nadeszło (nadchodzą do dziś) około siedemdziesięciu listów, maili czy telefonów. Większość z nich była prośbami o interwencję w obliczu łamania prawa, złośliwości czy niezrozumienia idei rodzicielstwa zastępczego przez lokalne władze czy urzędy.

Niniejszy raport jest plonem tej korespondencji, a także rezultatem naszych wieloletnich doświadczeń. Raportu tego nie kieruję przeciwko komuś. Nie zawiera nazwisk czy nazw bądź adresów instytucji. Bardziej zależy mi by stał się pożytecznym głosem w pozytywnej dyskusji na temat wspomagania rozwoju i działania wszelkich form rodzicielstwa zastępczego.

Problemy przedstawione w raporcie ujęte zostały w kilka grup tematycznych, choć niektóre z opisanych tu sytuacji przenikają się i łączą ze sobą. Pojęcie "rodzice zastępczy", używane w tekście, obejmuje zarówno pracowników Rodzinnych Domów Dziecka (RDDz), jak i osoby tworzące zawodowe i niezawodowe rodziny zastępcze.

Raport ten nie rości sobie prawa do bycia kompletną analizą sytuacji rodzicielstwa zastępczego w Polsce, stara się raczej uświadomić podstawowe trudności, na jakie napotykają rodziny, przyjmujące dzieci pod swoją opiekę. Dlatego też do opracowanego materiału zostały włączone, w formie cytatów, fragmenty autentycznych wypowiedzi osób, zmagających się z tymi problemami niemal każdego dnia.

Warto też zaznaczyć, że sytuacja różnych form rodzicielstwa zastępczego jest różna w różnych regionach Polski i przy tej okazji składamy wielkie podziękowania dla tych ośrodków władzy wszelkich szczebli, które starają się wychodzić naprzeciw tego typu inicjatywom, mając na względzie przede wszystkim dobro najbardziej zainteresowanych - dzieci.

I. Problematyka związana z sytuacją prawną dziecka w rodzinnych formach opieki zastępczej

a) Opieszałość sądów w sprawach związanych z uregulowaniem sytuacji prawnej dziecka.Chodzi o długie oczekiwanie na decyzje skierowania dziecka do rodziny zastępczej lub rodziny adopcyjnej, co niepotrzebnie przedłuża pobyt dziecka poza nową rodziną. Zdarza się też tak, że dziecko już przebywa w rodzinie zastępczej a decyzja sądu zapada dopiero po kilku miesiącach. Może to np. owocować tym, że dana rodzina zastępcza utrzymuje dziecko na własny koszt gdyż dofinansowanie przysługuje dopiero po uprawomocnieniu się decyzji sądu.

"Wniosek do sądu o ustanowienie nas rodziną zastępczą złożyliśmy w maju, dopiero w lipcu otrzymaliśmy postanowienie tymczasowe, a w październiku ostateczną decyzję sądu. Pomijając już, że trwało to tak długo, to za każdym razem odnosiliśmy wrażenie, że traktowani jesteśmy jak cała rzesza ludzi z marginesu społecznego"

"Ogólnie sprawy sądowe ciągnęły się przez prawie pięć miesięcy i w tym czasie czworo dzieci były na całkowitym utrzymaniu zawodowej rodziny zastępczej (okres ten obejmował 1 września - wyprawka do szkoły), a z domu dziecka dzieci przyszły bez wyposażenia."

b) Sporym problemem jest proces usamodzielniania wychowanków.

Z jednej strony są już pełnoletnimi obywatelami, z drugiej pozostają jednak tylko osiemnastoletnimi młodymi ludźmi rzuconymi w dorosłe, samodzielne życie. Wskazane byłoby stworzenie programu opieki nad nimi, tak by dotychczasowa praca jaka została z nimi przeprowadzona miała ciągłość - byłby to choćby minimalny odpowiednik naturalnej opieki jaką ma młody człowiek ze strony naturalnej rodziny podczas wkraczania w samodzielne funkcjonowanie.

c) Usamodzielnieni wychowankowie chcący podjąć studia za granicą tracą prawa do dofinansowania należne im w przypadku nauki na terenie Polski. Stanowi to dyskryminację szczególnie problematyczną wobec wstąpienia Polski do UE.

"W 2005 roku usamodzielniała nam się wychowanka. Chce pójść na studia. Ustawa przewiduje w takim wypadku pomoc na kontynuację nauki dla wychowanka. Pomoc ta zgodnie z art. 36 1f ustawy traktowana jest jako świadczenie z pomocy społecznej. Świadczenia takie z kolei przysługują, zgodnie z art. 5 ustawy "osobom posiadającym obywatelstwo polskie, mającym miejsce zamieszkania i przebywania na terytorium RP." Dzięki naszym kontaktom dziewczyna ma możliwość pójścia na studia w Niemczech. Język zna, uczelnia chce ją przyjąć. Na pewno studia zagraniczne pomogłyby jej w późniejszym samodzielnym życiu. Jednak nauka za granicą wg wykładni Ministerstwa Polityki Społecznej powoduje, że osoba ta nie przebywa na terenie RP i w związku z tym nie przysługuje jej pomoc na kontynuację nauki."

II. Problematyka związana z sytuacją prawną rodziców zastępczych, warunkami ich pracy oraz organizacją opieki nad dziećmi

a) Rodzice zastępczy, którzy opiekują się już dziećmi mają duże kłopoty z tym, by podpisywano z nimi umowy o utworzenie rodziny zawodowej.

Organy nadzorujące dokonują w ten sposób swoistych oszczędności. Brak tu perspektywicznego myślenia o tym, że rodzic zastępczy, który zostanie zatrudniony na etacie w zawodowej rodzinie zastępczej może bardziej efektywnie wykonywać swą pracę. Przeważa myślenie: "i tak dzieci są już u nich, więc po co im więcej płacić."

"Brak środków finansowych to następny argument naszych urzędników. Padło jeszcze kilka innych ciekawych argumentów. Choćby ten, że chcemy być rodziną zawodową dla pieniędzy. Czujemy się potraktowani jak piąte koło u wozu. Nasz MOPR tworzy rodziny zawodowe nas jednak od prawie dwóch lat omija. Zabraliśmy dzieci jak nie było jeszcze możliwości bycia rodziną zawodową. Robimy to bo tego chcieliśmy, potrafimy i lubimy, a zarzuca nam się że chcemy rodzinę zawodową tylko dla pieniędzy."

"Od prawie dwóch lat jesteśmy rodziną zastępczą dla dwóch dziewczynek ,jedna ma teraz cztery lata padaczkę, mózgowe opóźnienie rozwoju mowy, lekko porażoną lewą stronę ciała, i całą listę innych drobnych dolegliwości. Druga ma prawie trzy lata, zespół Downa i wadę serca po korekcji. W obecnej chwili złożyliśmy do sądu wniosek o umieszczenie u nas sześcioletniego chłopca po przeszczepie wątroby. Od prawie dwóch lat ubiegamy się również o rodzinę zawodową specjalistyczną. I tu zaczyna się problem. Nasz ośrodek adopcyjny jest zdania iż świetnie sobie radzimy, mamy odpowiednią wiedzę i kwalifikacje i powinniśmy taką rodziną być, ale MOPR jest zupełnie innego zdania co do utworzenia u nas rodziny zawodowej. Nie mają oczywiście zastrzeżeń co do opieki nad dziećmi, ale zawsze jest jakiś powód żeby nie."

b) Bardzo poważnym problemem jest fakt, że prowadzący zawodowe rodziny zastępcze zatrudniani są na umowę zlecenie.

Narusza to stabilność życia tych rodzin, poczucie bezpieczeństwa. Ludzie z takimi umowami nie mają szans np. na kredyt w banku. Zatrudnienie na umowę zlecenie stanowi tak naprawdę dyskryminację tych ludzi, wykonujących pracę w warunkach ciągłych. Umowa zlecenie niesie też z sobą pokusę łatwego jej rozwiązania, co działa na niekorzyść takiej rodziny w relacjach z organem założycielskim.

"Czy wynagrodzenie może być blokowane ustawowo bez możliwości rewaloryzacji, uwzględnienia wykształcenia i lat pracy (pensja za 24-godzinną opiekę, wychowanie i reedukację, współpracę z sądem, PCPR, oraz innymi instytucjami jest niższa niż nauczyciela mianowanego)."

c) W tym momencie wspomnieć trzeba o pewnym kuriozum jakim jest wpisywanie w angaż prowadzących placówki rodzinne punktu o ośmiogodzinnym dniu pracy. Jest to oczywista fikcja, niemożliwa do realizacji w praktyce.

"Narzucenie 40-godzinnego tygodnia pracy w RDDz jest sztuczne albowiem w praktyce jest to opieka całodobowa, stała i należałoby to odpowiednio uregulować."

d) Ogrom obowiązków spoczywa na barkach jednej osoby zatrudnionej na jednym etacie. W wielu miejscach w Polsce blokowana jest możliwość zatrudnienia drugiego pracownika etatowego, np. małżonka (przynajmniej w wymiarze 1 etatu), zwłaszcza w sytuacji, gdy w rodzinie jest większa liczba dzieci.

e) Nie możemy także zapominać o dzieciach naturalnych tych rodzin, którym również trzeba poświęcić czas, starania, otoczyć opieką. Dzieci te nie mogą zostać zaniedbane na skutek przyjęcia do rodziny dodatkowych podopiecznych. Problem funkcjonowania dzieci naturalnych w rodzinie zastępczej to dodatkowe zagadnienie obciążające życie rodziny zatępczej.

"Opiekujemy się dziewięciorgiem dzieci, w tym trójką z orzeczeniem o niepełnosprawności, przez cały czas wypłacają nam za jeden etat."

"Aktualnie jesteśmy zawodową rodziną zastępczą wychowując 10 dzieci - w tym 4 z orzeczeniem o niepełnosprawności (dzieci trafiły do nas jako "zdrowe")."

"Mamy 14 dzieci, w tym 4 biologicznych."

f) W umowach zawodowych rodzin zastępczych zdarza się wpisywanie punktu mówiącego, że rodzina "nie może powierzyć opieki nad dzieckiem osobom trzecim".

Rodzi się pytanie o interpretację tego zapisu w wypadku np. wysłania dzieci na kolonie lub np. w razie konieczności wizyty u lekarza z jednym z dzieci?

g) W rodzinnych domach dziecka wymagane jest prowadzenie indywidualnych planów pracy i kart pobytu dziecka, co w znacznym stopniu obciąża czasowo prowadzących, a nie służy w większości przypadków tak naprawdę niczemu. Nie spełnia też takiej roli jak w placówkach publicznych.

W przypadku placówki rodzinnej nie ma rotacji personelu, dzieci są objęte opieką indywidualną, jak w rodzinie i niewskazane jest by poza powrotem do rodziny naturalnej, czy adopcji dziecko było przekazywane do innych placówek.

Plany te są pisane przez osoby prowadzące RDDz, które poza zajmowaniem się ową dokumentacją muszą zajmować się dziećmi (często są to dzieci z dysfunkcjami, po bolesnych przejściach a ich wyleczenie, poradzenie sobie z nauką stają się priorytetami), są więc terapeutami, są kucharkami, osobami sprzątającymi, pełnią te role 24 godziny na dobę, podczas gdy w placówkach publicznych te czynności wykonują wyspecjalizowani pracownicy zatrudnieni w ośmiogodzinnym systemie pracy.

h) Brak jest zrozumienia i badań dla istnienia zjawiska szybkiego wypalania się zawodowego osób podejmujących się roli rodzica zastępczego.

Rodzicielstwo zastępcze niesie z sobą ogromne nasilenie napięcia i stresu w trakcie budowania relacji z dziećmi, a także z ich rodzicami.

"Wyczerpanie psychiczne opiekunów jest tak duże, ze może wywoływać agresję... tymczasem my nie mamy urlopów i godzin wolnych."

i) W powiązaniu z poprzednim punktem, bardzo poważnym problemem jest częsty brak możliwości spędzenia przez rodziców zastępczych choćby krótkiego czasu (weekend, kilkudniowy urlop) w oderwaniu od codziennych obowiązków, bez dzieci.

Jest to chwila wytchnienia niezbędna do zachowania higieny psychicznej, często do utrwalania relacji między małżonkami prowadzącymi rodzinę zastępczą. W rodzinie naturalnej proces oczekiwania na dziecko, wychowywania go i odchodzenia jest zamkniętym cyklem wyznaczonym przez naturę, w rodzinie zastępczej przyjmowanie i odchodzenie dzieci trwa cały czas, z reguły z pominięciem hierarchii wiekowej. Każde dziecko wnosi z sobą inny bagaż doświadczeń, przyzwyczajeń, relacji, słownictwa, higieny, stosunku do dorosłych, inteligencji itp.

Praca rodzica zastępczego to stała huśtawka emocjonalna o wielkiej amplitudzie i natężeniu. Niewielu ludzi jest w stanie wytrzymać tę huśtawkę bez uszczerbku na psychice i relacjach we własnej rodzinie. Brak zrozumienia tego zjawiska skutkuje tym, że w momencie gdy np. prowadzący rodzinny dom dziecka występują o urlop, słyszą w organie nadzorującym: jak to? Przecież jesteście rodziną!

Jesteśmy, lubimy spędzać czas z dziećmi będącymi pod naszą opieką, ale i nam czasami potrzebna jest chwila odpoczynku i oderwania od wyżej opisanych problemów. Prowadzenie rodziny zastępczej to misja, ale to także ciężka praca.

j) Podobnie nierozwiązany jest często problem zwolnień lekarskich osób prowadzących rodzinne domy dziecka.

Z reguły zastępuje je współmałżonek, który nie jest zatrudniony w RDDz i ma własną pracę.

"Brak rozwiązań na ewentualne zwolnienia lekarskie, czy pobyt w szpitalach opiekunów."

k) Ważnym problemem jest pytanie czy osoby pracujące w różnych formach rodzinnej opieki zastępczej nie powinny mieć możliwości wcześniejszego przechodzenia na emeryturę - zwłaszcza wobec realnie 24 godzinnego systemu pracy.

Osoba podejmująca się rodzicielstwa zastępczego po przepracowaniu wielu lat tak naprawdę staje się osobą o wątpliwej zdolności do przyjęcia i wychowywania kolejnych dzieci. Jednocześnie trudno od niej oczekiwać by nagle rozpoczęła nowe życie zawodowe.

"Emerytura i praca 7-krotnie dłuższa niż wychowawcy w Domu Dziecka. Ci co byli zatrudniani na Kartę nauczyciela i mają odpowiedni wiek mogli skorzystać, pozostali młodsi lub, tak jak ja, zatrudnieni na normalnych zasadach, teoretycznie muszą prowadzić Dom do 65 lat - czyli ja musiałbym jeszcze 25 - TO JEST MAŁO PRAWDOPODOBNE czy dożyję tego wieku."

III. Problematyka dotycząca kompetencji pedagogicznych i psychologicznych rodziców zastępczych do sprawowania opieki nad dziećmi oraz konieczności zapewnienia profesjonalnej pomocy specjalistycznej

a) Brak profesjonalnej, celnej diagnozy dzieci trafiających do rodziny zastępczej. A co za tym idzie brak doboru dziecka do odpowiedniej rodziny zastępczej lub adopcyjnej. Przyczynia się to często do wielu dramatów, kiedy rodzina nie jest przygotowana na rozwiązanie problemów wnoszonych przez dziecko. W ostatecznej, drastycznej formie grozi to nieudaną próbą i oddaniem dziecka z powrotem do placówki. Jest to wielki dramat zarówno dla dziecka jak i rodziny zastępczej. Kompletnym nieporozumieniem jest kierowanie dzieci do rodziny zastępczej bez konsultacji z tą rodziną, bez zapoznania ich z sobą. To przykład niezrozumienia różnicy między placówką a rodziną zstępczą. To chore i niebezpieczne zjawisko.

"My znaliśmy Anię dwa lata zanim zostaliśmy jej rodziną zastępczą( byliśmy jej rodziną zaprzyjaźnioną) a okazało się, że wielu problemów, które wydawały się nam do pokonania były nie do rozwiązania( przerosły nas),gdyż wynikały nie tylko z zaniedbań wychowawczych, ale z trwałych upośledzeń( przypuszczamy, że Ania jest obarczona nie tylko obniżonym poziomem inteligencji, ale również problemem FAS".

b) Brak jest psychologów i psychoterapeutów specjalizujących się w pracy z dziećmi przebywającymi w opiece zastępczej jak też specjalizujących się w pracy z prowadzącymi tę opiekę. Brak też tzw. polityki wsparcia.

"Uważam, że prowadzący Rodzinne domy, poza dobrym przeszkoleniem winni mieć systematyczne wsparcie pedagogiczno - psychologiczne, ze względu na problemy jakie muszą rozwiązywać. Zrozumieć dziecko skrzywdzone nie da się nauczyć na żadnym szkoleniu, a opiekun nie jest sam dla siebie superwizorem. Myślę, że mało korzysta się z tej formy wsparcia i nie ma takiego wymogu, ja postulowałabym taki zapis."

"Być może stały kontakt z psychologiem pozwoliłby nam na uniknięcie takiej eskalacji problemów, które doprowadziły do rozwiązania rodziny zastępczej. Nie jesteśmy z wykształcenia psychologami i nie potrafiliśmy sami odpowiednio wcześnie zauważyć pewnych symptomów."

"Problem tkwi w tym, że dzieci kierowane do rodzin zastępczych pochodzą z rodzin patologicznych- niewydolnych wychowawczo, z problemem alkoholowym, z przemocy. Dzieci te potrzebują opieki i wsparcia ale działania te muszą być bardzo profesjonalne. W jaki sposób pomagać dzieciom, oprócz gotowania jedzenia i prania, często sama intuicja nie wystarcza. Dlatego opiekunowie powinni się spotykać, wymieniać doświadczenia i konfrontować je z wiedzą pedagogiczną i psychologiczną. Uważam, że organizowanie takich spotkań raz na kwartał powinno być obligatoryjne. Rodziny zgłaszające jakieś problemy powinny mieć pomoc terapeutyczną- już indywidualnie, na terenie domu. Tak, aby o ile to możliwe nie nawarstwiać problemów i trudności jakie się pojawiają."

c) Warto pomyśleć czy rodzice zastępczy mający już praktykę, nie powinni być partnerami przy procesie szkolenia następnych rodzin, ich kwalifikowania.

Praktyka ma w tym momencie ogromną przewagę nad teorią. Zwłaszcza, że jak już było to wspomniane brakuje tak naprawdę fachowców specjalizujących się w tematyce dziecka w opiece zastępczej.

IV. Problematyka dotycząca współpracy pomiędzy rodzinami zastępczymi a organami prowadzącymi i ośrodkami pomocy społecznej

a) Brak współpracy i zrozumienia ze strony ośrodków pomocy społecznej, urzędników.

Rodziny zastępcze często są traktowane jako petenci a nie jako współpracownicy w misji niesienia pomocy rodzinie. Dzieje się tak pomimo tego, że obowiązek współpracy jest zapisany w ustawie o pomocy społecznej. Nagminne są komentarze typu: "wiedzieli państwo na co się decydują", "zawsze możecie zrezygnować", "jak sobie nie radzicie to oddajcie dzieci".

"My sami spowodowaliśmy aby kilka rodzin skończyło kurs, ale ludzie ci nie podjęli zadań. Tłumaczą się tym, że jak patrzą na nas - co my musimy przechodzić z urzędami to im się odechciewa. Wolą wesprzeć nasze dzieci czy inne rodziny."

"W chwili, gdy zgłosiliśmy narastający w naszej rodzinie kryzys nie otrzymaliśmy od PCPR-u wystarczającej pomocy."

"Nasze panie kurator są jakieś dziwne, chyba nie lubią dzieci. Chodzą po wsi gdzie mieszkamy i zbierają plotki na nasz temat, oczywiście te mniej pochlebne. Oczywiście panie z sądu zostały uprzedzone o tym kto ma o nas złe zdanie zawsze zachodzą do tych naszych "ulubionych" sąsiadów. Oczywiście nikt się nie podpisuje pod tymi niepochlebnymi opiniami na nasz temat, ale pani kurator w opinii do Sądu uwzględniła owe plotki. Próbowaliśmy rozmawiać z nimi na ten temat to usłyszeliśmy test w stylu: "będziemy szukać aż znajdziemy". Wynika z tego, że kurator jest po to aby dzieci całe swoje życie spędziły w domu dziecka?"

b) Brak profesjonalnej, przyjaznej kontroli rodzin zastępczych przez ośrodki pomocy społecznej.

Częste są sytuacje gdy ośrodek pomocy społecznej wysyła do szkół, na policję czy do innych instytucji prośby o informacje czy dziecko przebywające w rodzinie zastępczej chodzi brudne, czy nie ma dziurawych butów, czy nie wchodzi w konflikt z prawem. Tworzy to wokół dziecka i rodziny zastępczej specyficzną atmosferę podejrzliwości i niejasności.

Rodzina zastępcza potrzebuje profesjonalnej i przyjaznej kontroli, która zapobiegałaby sytuacjom kryzysowym. Potrzebny jest pracownik socjalny, który miałby stały kontakt z tą rodziną, który znać będzie jej troski, problemy, rytm życia, styl wzajemnych kontaktów. Kontrola dokonywana w celu sprawdzenia czy w dziecięcych szafkach jest porządek a na półkach starty kurz mija się z celem i niczemu nie służy - chyba tylko zastraszaniu czy dyscyplinowaniu rodziny zastępczej.

"Uważam, że w środowisku decydentów samorządowych nie ma wizji do radykalnych zmian instytucjonalnych w kwestiach opieki nad dziećmi pozbawionymi opieki rodziców. Obserwuję nieufność urzędników w stosunku do prowadzących Rodzinne Domy Dziecka, w tym też od prowadzących duże placówki. Prowadzący RDDz są jakby "konkurentami", a jeszcze podejrzani są o to, że motywy prowadzenia były głównie finansowe"

"Zgadzamy się z koniecznością nadzoru nad rodzinami zastępczymi, ale powinien to być nadzór skuteczny i sensowny. Sąd ograniczył Się do przesłania ankiety, której prawdziwość nie była w żaden sposób weryfikowana. Wywiad MOPR--u tak naprawdę w żaden sposób nie odnosił się bezpośrednio do dziecka. Pytania dotyczyły w większości sytuacji materialnej i danych personalnych rodziny."

c) Brak jest określonych standardów rozwiązywania umów z rodzinami zastępczymi.

Tak jak brak jest standardów oceniania pracy rodziny zastępczej. Stąd częste, wspomniane już, większe zainteresowanie kontrolujących porządkiem w domu niż rozwojem, pozytywnymi przemianami dzieci.

"Spotykamy się z manipulacjami i groźbami dotyczącymi ewentualnego rozwiązania rodziny i odebrania dzieci, jeśli opiekunowie nie podporządkują się decyzjom PCPR."

d) Brak jest najwyraźniej uregulowań pozwalających na podpisywanie umów z rodzinami przez inne powiaty. "Prosimy o pomoc, jesteśmy praktycznie, technicznie i teoretycznie przygotowani do prowadzenia zawodowych terapeutycznych rodzin zastępczych, nasz powiat nie jest zainteresowany taką działalnością, natomiast powiaty, które poszukują rodziców zastępczych są związane przepisami które uniemożliwiają im współpracę poza swoim terenem. Mamy również informacje, że funkcjonujące już zawodowe rodziny zastępcze, które chcąc poprawić swoje warunki bytowe, przeprowadziły się poza teren swojego powiatu narażone są na zerwanie umów, ponieważ nie pozwalają na to obowiązujące przepisy. Według nas ustawa wymaga poprawki, by zawodowo opiekować się dziećmi i by było to z korzyścią dla wszystkich stron: dzieci, urzędników i nas."

e) Organy prowadzące powinny zapoznawać rodziny zastępcze z dotyczącymi ich przepisami oraz ich ewentualnymi nowelizacjami.

V. Problematyka pracy z rodziną naturalną dziecka

a) Brak kompletnego systemu opieki nad dzieckiem i rodziną naturalną.

Założenia mówią o tym, że dziecko z rodziny dysfunkcyjnej trafia na krótko do rodziny zastępczej a w tym czasie ośrodek pomocy społecznej rozpoczyna pracę z jego rodziną tak aby mogła ona z powrotem podjąć w miarę stabilne funkcjonowanie i z powrotem przyjąć dziecko. Tyle teoria.

W praktyce nic takiego nie istnieje. A przynajmniej nie istnieje w skutecznej formie. Ośrodki pomocy społecznej mają zbyt mało pracowników. Zwykle na jednego pracownika ośrodka przypada niemożliwa do skutecznej pracy liczba podopiecznych. Brak jest centralnego ośrodka, który na danym terenie w pełni koordynował by sytuację dysfunkcyjnej rodziny, który miałby pełnię informacji na temat aktualnej sytuacji poszczególnych członków tej rodziny, który współtworzyłby plan postępowania z rodziną naturalną, z dzieckiem, z rodziną zastępczą. W obecnej sytuacji część informacji ma sąd, część ośrodek pomocy społecznej, część rodzina zastępcza.

Chodzi o to, że w sytuacji dysfunkcji rodziny ktoś powinien podjąć decyzje o tym, jaki sposób pomocy będzie właściwy. I jeżeli dziecko kierowane jest do rodziny zastępczej, powinna być szczegółowo zaplanowana ścieżka zadaniowa, której ujęte będą kolejne kroki pracy z rodziną naturalną - np. pomoc w leczeniu odwykowym, pomoc w podjęciu pracy, powrót dziecka do rodziny.

Brak takiego planu oraz brak jego realizacji owocuje tym, że tak naprawdę dziecko z rodziny dysfunkcyjnej trafia do rodziny zastępczej często "na zawsze". Brak tego planu dodatkowo utrudnia kontakt pomiędzy rodziną zastępczą, dzieckiem i rodziną naturalną.

"Niejedna rodzina naturalna zostałaby uratowana, gdyby ją pilnować, pomagać jej (np. robić zakupy, a nie dawać pieniędzy). O ile byłoby to tańsze od kosztów utrzymania dziecka poza rodziną."

b) Problem kontaktów z rodziną naturalną dziecka przebywającego w rodzinie zastępczej.

Wielkim pytaniem pozostają częste kontakty dzieci przebywających w rodzinie zastępczej z rodziną naturalną w momencie, kiedy ta rodzina jest w głębokim kryzysie i nikt z tą rodziną nie pracuje nad poprawą tego stanu.

Każdy, kto prowadzi rodzinę zastępczą wie, że każda taka wizyta to cofnięcie procesu socjalizacji dziecka, jego aklimatyzacji w rodzinie zastępczej czasami o kilka miesięcy. Każda taka wizyta to złudna nadzieja lub kolejny raz przeżywany stres dziecka. To powrót do przeżytych negatywnych sytuacji. To cofnięcie poczucia stabilizacji, jakie starają się budować rodzice zastępczy, które stanowi jeden z fundamentów sukcesu wychowawczego.

c) W nawiązaniu do poprzedniego zagadnienia pojawia się pytanie, czy spotkania z rodziną naturalną powinny się odbywać jedynie na terenie mieszkania rodziny zastępczej.

Często, szczególnie przy większej liczbie dzieci może wprowadzać to dezorganizację życia rodziny zastępczej. Rodzi się też pytanie, czy rodzic zastępczy, zobowiązany np. przez sąd do asystowania przy kontaktach dziecka z jego rodziną naturalną, jest w tym samym czasie zdolny opiekować się efektywnie pozostałymi dziećmi. Ważnym, a często niestety pomijanym aspektem jest reakcja pozostałych dzieci przebywających w rodzinie zastępczej na wizyty rodziców naturalnych przybranego rodzeństwa.

VI. Problematyka dotycząca sytuacji materialnej rodzin zastępczych

a) Pieniądze na dzieci powinny być zgodnie z prawem wypłacane rodzinom zastępczym w określonym terminie.

Wciąż zdarza się, że ten termin nie jest dotrzymywany. Wypłacane kwoty bywają też mniejsze od przysługujących. Często ich wyrównanie ciągnie się przez dłuższy okres czasu.

b) Mimo, że prowadzący rodzinne domy dziecka otrzymują na każde dziecko kwotę zryczałtowaną z której zgodnie z prawem nie muszą się rozliczać rachunkami czy paragonami, w Polsce co najmniej w kilku miejscach organy nadzorcze wymagają zbierania tychże dokumentów.

Zjawisko to zresztą wydaje się narastać. Jest to łamanie prawa, a nade wszystko łamanie zasad zdrowego rozsądku bo jak należy inaczej nazwać by prowadzący RDDz zbierał i ewidencjonował dokumenty zakupu za każdy, choćby najdrobniejszy sprawunek. Ci ludzie naprawdę mają na głowie poważniejsze problemy niż rozliczanie się przed organem nadzorczym z kupna każdej bułki czy lizaka.

"Chodzi o rozliczenia środków otrzymywanych na dzieci. Od lat walczyliśmy, aby środki te były przekazywane w formie ryczałtu i zapis taki pojawił się w rozporządzeniu. Chodziło o to, abyśmy nie musieli prowadzić szczegółowych rejestrów zakupów i zbierać paragonów. Mimo tego Dyrektor naszego MOPS wydał zarządzenie (bez podania sensownej podstawy prawnej) w którym nakazał nam prowadzenie szczegółowej "ewidencji odzieży, obuwia, tornistrów i innego osobistego wyposażenia wychowanka o większej wartości" oraz przechowywanie dowodów zakupów przez co najmniej dwa lata. Musi to być imienna ewidencja, która obejmuje też kieszonkowe itd."

c) Na kim ma spoczywać koszt letniego bądź zimowego wypoczynku dzieci, skoro wiadomo, że obecnie są to kwoty znacznie przekraczające miesięczny budżet rodziny. W Polce wiele organów zwierzchnich nie poczuwa się do odpowiedzialności finansowej za zorganizowanie takiego wypoczynku.

d) Prowadzący placówki rodzinne nie mają możliwości zwrotu jakichkolwiek kosztów związanych z eksploatacją i utrzymaniem posiadanego samochodu.

Chyba nie musimy nikogo przekonywać jak wielkie ułatwienie stanowi samochód w funkcjonowaniu wielodzietnej rodziny szczególnie w sytuacji gdy dom jest umiejscowiony poza wielkimi aglomeracjami miejskimi.

"Na miejscu mamy tylko przychodnię lekarską, w razie choroby po godzinie 17 muszę wzywać pogotowie, które nie zawsze chce przyjechać do 16-letniego dziecka z gorączką, wynajmuję wtedy prywatnie samochód, za który muszę zapłacić 70 - 100 zł, nie wspomnę o terapiach, na które powinnam jeździć z 2 dzieci do miejscowości oddalonej 40 km, zakupy też są duże i jest mi bardzo ciężko je nosić."

e) Istnieją przypadki uzależniania pensji zawodowych rodziców zastępczych od ilości dzieci, tj. jej obniżenia w momencie zmniejszenia liczby dzieci przebywających w rodzinie zastępczej zawodowej. Nie wzrasta ona jednak w chwili przekraczania górnej granicy limitu dzieci mogących przebywać w różnych formach rodzinnej opieki.

Dziwić to może o tyle, że nikt nie uzależnia pensji np. nauczycielki w szkole lub przedszkolu, czy wychowawcy w publicznym domu dziecka od zmieniającej się liczby dzieci będących pod jego opieką.

"Trzeba jasno powiedzieć, że za pracę wymagającą wysokich kwalifikacji, wielkiego serca, zaangażowania całodobowego, w swoim własnym domu - powinna przysługiwać godziwa zapłata, a ta która jest proponowana zawodowym rodzinom zastępczym jest moim zdaniem śmieszna."

ZAKOŃCZENIE

Zagadnienie dzieci przebywających w wielkich, państwowych placówkach opiekuńczych to jeden ze wstydliwych problemów jaki powinien być w Polsce w końcu rozwiązany. To wstyd, że w dwudziesty pierwszy wiek wchodzimy obarczeni formą opieki o której dawno należałoby zapomnieć. Nie zmienią tu nic zmiany nazw (obecnie wiele domów dziecka zamienia się w "wielofunkcyjne placówki opiekuńczo - wychowawcze"), nic tu nie zmienią piękniejące obiekty i często ich atrakcyjne wyposażenie. Dzieci więcej niż eleganckich sierocińców potrzebują ciepła rodzinnej opieki, one potrzebują mieć swoją mamę, swojego tatę, choćby to byli mama i tata zastępczy.

Obecnie funkcjonujące przepisy prawa regulujące funkcjonowanie różnych form rodzicielstwa zastępczego, generalnie nie są wykorzystywane w należytym stopniu. Lokalnym władzom często brak pomysłów i inicjatywy aby rozwijać rodzicielstwo zastępcze na swoim terenie. Póki co rozwój rodzicielstwa zastępczego dokonywany jest w dużej mierze dzięki pracy pasjonatów propagujących tą ideę. Tym ludziom potrzebne jest wparcie i zaangażowanie czynników oficjalnych. Póki jeszcze mają siłę, póki jeszcze im się chce. Nie stać nas na dalsze zwlekanie z działaniami w tej sferze. Każdy dzień zwłoki mierzony jest liczbą dziecięcych dramatów. Każdy dzień zwłoki to stracone szanse na uratowanie czyjegoś życia. Dlatego jeżeli wciąż odczuwalne są lokalne próby hamowania rozwoju, to należy je przełamywać za pomocą edukacji a także drogą odgórnych decyzji prawnych. Aby zmienić obecną sytuację należy najpierw znaleźć dużą liczbę kandydatów na rodziców zastępczych, potem ich przeszkolić, znaleźć odpowiednie lokale (w wypadku rodzinnych domów dziecka), przeprowadzić proces zapoznawania się z dziećmi. To wszystko sprawia, że w wypadku podjęcia dziś konkretnych decyzji, na widoczne efekty możemy liczyć najbliżej w przeciągu kilkunastu miesięcy.

Ufam, że ten skromny w swej formie raport, pomocny będzie tym spośród decydentów, którzy gotowi są na przyjęcie pozytywnych rozwiązań we współpracy ze środowiskiem rodzin zastępczych. Każde inne działanie, pomijające rodziców zastępczych - tych ludzi o ogromnej wiedzy praktycznej, będzie skazane na niepowodzenie.

Kończąc składam jeszcze raz ogromne podziękowanie tym wszystkim ośrodkom władzy centralnej i lokalnej, które dostrzegają wymienione w tym raporcie problemy, oraz starają się rozwijać i wspomagać rodzicielstwo zastępcze.

Dziękuję również wszystkim rodzicom zastępczym jacy nawiązali ze mną kontakt i dzielą się swymi troskami i radościami. Są to najsilniejsi ludzie na świecie. Ufam, że jutro będzie ich zwycięstwem, choć przed Nimi jeszcze wiele pracy. Cieszę się, że mogę pracować razem z Nimi.
Leszek Dobrzyński
Rodzic zastępczy
Poseł RP

 
Komentarze

You must javascript enabled to use this form

Z dużym zainteresowaniem i uznaniem przeczytałem raport o problemach RZ w Polsce autorstwa Leszka Dobraczyńskiego o rodzinnych domach dziecka, rodzinach zastępczych itp.
Autor analizuje piętrzące się problemy wymagające rozwiązania zarówno od strony szeroko pojętego zewnętrznego środowiska społecznego otoczenia, jak i wewnętrznego-zwłaszcza problematyki wynikającej z zarządzaniem.
Raport taki mógł wyjść tylko spod pióra osoby posiadającej tak wiedzę teoretyczną i doświadczenie pedagogiczne a zwłaszcza charyzmę działacza społecznego.
Pełen zakłamań wirtualny świat, w którym żyjemy, nie sprzyja steorzeniu takiego raportu - nie idealnego-ale odzwierciedlającego podstawowe problemy nurtujące społeczeństwo;postępujące zagrożenia rozpadu rodziny jako podstawowej kolebki wychowania - edukacji.
'Historia twierdzi,że punktem wyjścia edukacji jest rodzina co wynika z rozwoju społecznego.Demontaż rodziny jest demontażem edukacji'
A to jeden tylko z problemów zamieszczonych w artykule a ilustujący- jak sądzę- proces kryzysu rodziny. 'Problem tkwi w tym, że dzieci kierowane do rodzin zastępczych pochodzą z rodzin patologicznych-niewydolnych wychowawczo,z problemem alkoholowym, z przemocy. Dzieci te potrzebują opieki i wsparcia, ale działania te muszą być bardzo profesjonalne' Dzieciom tym trzeba zapewnić podstawowe warunki życiowe,osoby opiekujące się tymi dziećmi poprzez wymianę doświadczeń i konfrontacje winny zdobywać doświadczenia pedagogiczne i psychologiczne.
' Uważam,że ograniczenie takich spotkań raz na kwartał powinno być obligatorujne.Rodziny zgłaszające jakieś problemy powinny mieć pomoc terapeutyczną - już indywidualnie, na terenie domu.Tak,aby o ile to możliwe nie nawartwiać problemów i trudności jakie się pojawiają'
Nie bardzo mogę się zgodzić ze stwierdzeniem autora że ' Zagadnienie dzieci przebywających w wielkich, panstwowych placówkach opiekuńczych to jeden za wstydliwych problemów jaki powinien być w Polsce rozwiązany.To wstyd,że w XXI wieku wchodzimy obarczeni formą opieki o której dawno należałoby zapomnieć.Nie zmienią tu nic zmiany nazw.(obecnie wiele domów dziecka zmienia się w 'wielofunkcyjne placówki opiekuńczo-wychowawcze'),nic tu nie zmienią piękniejące obiekty i często ich atrakcyjne wyposarzenie. Dzieci więcej niż eleganckich sierocińców potrzebują ciepła rodzinnej opieki,one potrzebują mieć swoją mamę swojego tatę,choćby to byli mama i tata zastępczy.'
W swej istocie cytat powiższy odzwierciedla wiele aktualnych problemów wychowawczych, ale z gruntu rzeczy nie można się zgodzić przede wszystkim,że opaństwowy domach dziecka powinno się zapomnieć. Moglibyśmy też powiedzieć, że należy zapomnieć o wciąż publikowanych w mediach skandalach jakie występują w rodzinnych domach dziecka czy też rodzinach zastępczych.Sądzę, że Autor zna przyczynę tych skandali wynikających z faktu,że narasta w naszym kraju (...)' hałaśliwa propagadna liberalizmu wolności bez prawdy i odpowiedzialności(...)Jan PawełII Papież.
Sam jestem wychowankiem Państwowego Domu Dziecka w Głownie z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych miałem kontakt i nie mogę się wstydzić ani zapomnieć, ,że ten dom był dla mnie rodziną. Kierownik tego domu Zbigniew Jędryka ' osobistym przykładem, niekonwencjonalnymi metodami wychowawczymi wywarł ogromny wpływ na mój charakter, osobowość i sądzę na wybór drogi zawodowej.Zawsze powtarzał,że w domu dziecka wychowawcami są wszyscy od personelu pedagogicznego a na personelu pomocniczym skończywszy. W ten sposób wytworzyły się znamiona mające charakter wspólnego domu rodzinnego (..)Zawsze interesował się losami wychowanków...'
Dlatego w aneksie: Skuteczność w edukacji na przykładzie:prekursor rodzinnego domu dziecka czytamy:
Zbigniew Jędryka był jednym z prekursorów rodzinnego domu dziecka (Józef Jagas Kulturowe uwarunkowania edukacji,Opole 2009, s.76). Ze względu na niski nakład powyższej pozycji sądzę,że można ją jeszcze dostać w Księgarni Europejskiej w Warszawie.

J.J

Napisał Józef, dzień 06/28/2009 o 13:04

Wszystkie zawarte tu przez Pana wątki to cała rzeczywistość z naszego życia. Przez cztery lata przeszliśmy kilka etapów, teraz jesteśmy zawodową rodziną wielodzietną. To miło wiedzieć, że ktoś postrzega nasze życie w ten sam co i my sposób. Okazuje się, że nasze problemy są nie tylko nasze. Dobrze, że ktoś mówi o tym głośno. Dziękuję.

Napisał Agnieszka, dzień 07/23/2007 o 15:50

Bardzo poważnie myślimy o utworzeniu rodzinny zastępczej, najlepiej dla 5, 6 osobowego rodzeństwa lub większego, gdyż mam wolnych 6 pokoi i każde dziecko mogłoby mieć dobre warunki. Wiem, że są kłopoty ze znalezieniem domu dla licznego rodzeństwa a u nas mogłyby być razem, bez rozdzielania i dramatycznych przeżyć towarzyszących temu.
Chcemy podjąć się wychowania i pomocy dzieciom, aby ich życie było w miarę możliwości szczęśliwe i godne, żeby miały poczucie bezpieczeństwa i czuły się kochane. Obydwoje pracujemy, ale jestem gotowa zrezygnować i podjąć się bycia mamą na cały etat. Mam syna w wieku 16 lat i chcemy wszyscy być dużą rodziną. Mieszkam w okolicach Częstochowy, mam duży dom, który jednak wymaga większego remontu, a w ostatnim etapie - wyposażenia min. w meble dla dzieci. W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie zostałam bardzo serdecznie i dobrze przyjęta, co jak słyszałam w innych miastach różnie bywa. W programie 'Kawa czy herbata' w dniu 27.09.2006 r. dowiedziałam się, w rozmowie telefonicznej (z Panią dyżurująca przy telefonie), że nie mogę liczyć na pomoc Starostwa Powiatowego. Co robić? Czy pieniądze mogą wszystko zniweczyć? Czy istnieją jakieś instytucje pozarządowe, fundacje, które mogłyby nam pomóc?
anetawrobel@wp.pl

Napisał Aneta, dzień 09/27/2006 o 08:12

Po przeczytaniu tego raportu zaczynam myśleć, że rodzic zastępczy to jeden z najcięższych zawodów świata. Nie miałam nigdy do czynienia z rodzinami zastępczymi, ale przyznam, że zastanwialiśmy się nad tym z mężem. Może mimo wszystko warto?

Napisał Dominika, dzień 09/18/2006 o 18:38

 1 
Strona 1 z 1 ( 4 Komentarze )

drukuj


Dzieci Które Kochacie - Fundacja ARCHON+,
KRS: 0000255774
ul.Słowackiego 42/3E, 32-400 Myślenice, tel./fax:+48 12 350 59 08
e-mail: fundacja@archon.pl , rodzinazastepcza.org.pl,
PEKAO S.A.: 52 1240 5051 1111 0000 5234 7577,
Fundacja Dzieci Które Kochacie OPP
Projekt i wykonanie Biuro Projektów ARCHON+
Fundacja Dzieci Które Kochacie ARCHON+  
Pomóż osamotnionym dzieciom
Kwota:


Partnerzy:


projekty domów ARCHON+
Komex - Stojaki reklamowe - Metaloplastyka
Polski Portal Ekologiczny
EKO-KONCEPT